Jak to się robi w Warszawie

Czy to możliwe, aby Rada Miasta Warszawy chciała zlikwidować działającą firmę, uchwalając plan zagospodarowania przestrzennego w interesie zagranicznego dewelopera? Jaki interes mają władze Warszawy w tym, aby pomagać zagranicznej firmie w budowie elektrociepłowni, przez którą rachunki za ciepło będą wyższe, a inna – strategiczna spółka Skarbu Państwa może stracić miliardy złotych? Czy sąd może orzekać upadłość firmy na wniosek podmiotów, które nie są jej wierzycielami?

W doprowadzenie do upadłości warszawskiej elektrociepłowni Energetyka Ursus i przekazanie jej rynku francuskiej Dalkii, która – jak wszystko wskazuje – chce wygryźć konkurenta – Termikę (należy do kontrolowanego przez państwo Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa), zaangażowali się wpływowi warszawscy prawnicy, urzędnicy i biznesmeni. W tle całej sprawy pojawiają się oficerowie dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych i syn prezydenta Bronisława Komorowskiego – Tadeusz, który figuruje jako prokurent w jednej ze spółek zainteresowanych upadkiem Energetyki Ursus. Jeżeli ten plan się powiedzie, koszt poniosą mieszkańcy warszawskiego Ursusa – płacąc za ciepło niemal o połowę więcej niż dotychczas, a także podatnicy, którzy stracą miliardy zainwestowane przez PGNiG w zakup Termiki.

Pechowy przedsiębiorca

Pięćdziesięciotysięczny Ursus to najbardziej wysunięta na zachód dzielnica Warszawy. Niemal połowę mieszkańców w ciepło zaopatruje tu Energetyka Ursus – właściciel elektrociepłowni i oczyszczalni ścieków mieszczących się na terenie starych Zakładów Przemysłu Ciągnikowego. Zakład ma pecha. Należące do niego budynki i urządzenia znajdują się na gruntach, które przejął deweloper (firma Celtic) chcący wybudować w tym miejscu osiedle. Status budynków nie był prawnie uregulowany, a deweloper nie był zainteresowany dogadaniem się z elektrociepłownią, tylko jej usunięciem.

Energetyka Ursus miała długi wobec ZUS-u i Skarbu Państwa. Stanowiły one „spadek” po przekształceniach i były systematycznie spłacane. Nieoczekiwanie dla wszystkich, w kwietniu bieżącego roku, sąd gospodarczy w Warszawie ogłosił upadłość Energetyki Ursus na podstawie zobowiązania wobec Skarbu Państwa z tytułu zaległości wobec ZUS. Wyrok z natychmiastową wykonalnością był kuriozalny, gdyż zapadł z wniosku podmiotu niebędącego wierzycielem tych zaległości.

Wyrok ten uchylono 24 czerwca, by 30 września znów orzec upadłość likwidacyjną, tym razem już na innej podstawie. Powodowe spółki z grupy Celtic Property Developments‏ uzyskały zabezpieczenie roszczeń na kwotę 15,7 mln zł (w formie m.in. wpisów hipotek przymusowych do księgi wieczystej i zabezpieczeń na rachunkach bankowych). Siła argumentów?

Poznajcie Celtic

Celtic i historia nabycia gruntów, na których mieści się elektrociepłownia, są interesujące ze względu na pojawiające się tam postacie. W wrześniu 2003 r. zostaje ogłoszona upadłość zadłużonych Zakładów Przemysłu Ciągnikowego Ursus. Rok po ogłoszeniu tej decyzji, we wrześniu 2004 r., do Krajowego Rejestru Sądowego została wpisana spółka Kwant. Jej prezesem był zatrzymany niedawno w związku z aferą w SKOK Wołomin były oficer WSI Piotr P. – były szef fundacji Pro Civili (oskarżanej o ogromne nieprawidłowości: pranie pieniędzy, wyłudzanie VAT).

W zarządzie Kwantu zasiadał biznesmen Zbigniew Bogusz, a udziałowcami byli Andrzej Muras, Catherina Machtynger oraz mec. Marek Małecki. Mecenas Małecki był obrońcą Lwa Rywina po wybuchu głośnej afery z udziałem producenta. W radzie nadzorczej do lipca 2006 r. zasiadał również syn Rywina – Marcin.

Kwant wpłacił wadium w wysokości 4 mln zł spółce mecenasa Maleckiego Challenge Eighteen. Jak przekonywał obrońca Rywina w 2007 r. w rozmowie z „Gazetą Polską”, pieniądze Kwantu pochodziły z pożyczki bankowej. Nie wiedział jednak, w którym banku została ona zaciągnięta.

Pieniądze te pozwoliły Challenge Eighteen zakupić 52 hektary terenów po fabryce Ursusa za 92 mln zł. Operacja wzbudzała spore kontrowersje. Ówczesny plan zagospodarowania przewidywał wykorzystanie terenu pod kątem przemysłowym. Niedługo po sprzedaży terenów przez syndyka nastąpiła zmiana w planie i tereny te mogły być przeznaczone pod zabudowę mieszkalną. W praktyce oznaczało to niemal dwukrotny wzrost wartości gruntu.

Tereny Challenge Eighteen wkrótce potem trafiły do Celticu, który na terenie byłej fabryki traktorów planował zbudować tzw. Miasteczko Ursus – projekt bliźniaczy do Miasteczka Wilanów. Za 52 ha terenu Celtic zapłacił aż 212 mln zł – czyli ponad dwukrotnie więcej niż Challenge.

W 2011 r. jedna ze spółek zależnych Celticu – Celtic Asset Management – zmieniła nazwę na KMA. Obecnie, po jej sprzedaży, nazwa firmy to Maddy Investment. Prokurentem firmy został syn prezydenta Bronisława Komorowskiego – Tadeusz. Do spółki tej trafiają sporne (z Ursus Energetyką) grunty konsorcjum. Oficjalnie nie jest to już problem Celtica. Pytanie: po co komuś z zewnątrz takie grunty? Skąd pomysł powierzenia prokury synowi głowy państwa?

Gorący interes

Upadłość Energetyki Ursus byłaby kłopotem wyłącznie jej właściciela Bogdana Bigusa, gdyby nie fakt, że przy wsparciu Rady Warszawy ma niebawem tam powstać… kolejna elektrociepłownia. Przy czym ma ona należeć do Dalkii, która posiada infrastrukturę dostarczającą ciepło do warszawskich domów.

W sprawie tej – jak twierdzą – zbędnej i kosztownej inwestycji interweniowali zarówno radni, jak i przedsiębiorcy zrzeszeni w Stowarzyszeniu Na Rzecz Rozwoju Ursusa (na terenie po fabryce traktorów działa niemal setka przedsiębiorców, zatrudniających ok. 2 000 pracowników).

Stanowczy protest wyraziła też PGNiG Termika SA,występując na sesji rady Dzielnicy Ursus w dniu 5 czerwca 2014 r. W swojej prezentacji dla radnych Termika stwierdziła, że dysponuje w Warszawie mocą cieplną ok. 4 600 MWt, z czego ok. 1 000 MWt (ponad 20 proc.) to nadwyżka mocy, którą z łatwością można przesłać do Ursusa lub do innych odległych dzielnic Warszawy. Ciepło z Termiki dostarczane jest na przykład do luksusowego Osiedla Zielona Italia przylegającego do dzielnicy Ursus.

– Cel budowy nowej elektrociepłowni to jest cel biznesowy Dalkii. Jest wielowątkowy i jest następstwem kupna SPEC przez Dalkię od Miasta st. Warszawy. Dzięki temu Dalkia nie będzie potrzebowała kupować tak dużej ilości ciepła, jak obecnie od producenta, czyli od PGNiG Termika, tylko sama zacznie być znaczącym producentem ciepła w Warszawie, co spowoduje znaczące zmniejszenie przychodów i opłacalności w produkcji ciepła przez PGNiG Termika. Nie bez znaczenia jest to, że Dalkia ma również otwartą drogę do budowy nowego źródła na Białołęce. To stawia pod znakiem zapytania przyszłość PGNiG Termika i opłacalność funkcjonowania tej spółki na rynku w Warszawie. Zagrożona jest również cena ciepła dla mieszkańców Warszawy. Z analiz wykonanych przez PGNiG Termika wynika, że cena ciepła w Warszawie w wyniku budowy nowej elektrociepłowni w Ursusie może wzrosnąć nawet o 30 proc. – twierdzi Bogdana Bigus, prezes i właściciel Energetyki Ursus.

Celem biznesowym Dalkii wydaje się również przejęcie rynku ciepła obsługiwanego aktualnie przez Energetykę Ursus (ponieważ Dalkia przejęła majątek SPEC, ma również sieci ciepłownicze). W Ursusie rozbudowane własne sieci ma także Energetyka Ursus, a Dalkia próbuje ten rynek przejąć, budując swoje sieci (na rynku ciepłowniczym rządzi ten, kto ma sieci, a nie elektrociepłownie).

Zdaniem eksperta, który nie chciał ujawniać nazwiska, plany inwestycyjne Dalkii ośmieszają decyzję ministra skarbu i zarządu PGNiG SA o zakupie PGNiG Termika (wcześniej Vattenfall), gdyż okazuje się, że za kilka państwowych miliardów złotych kupiono źródło ciepła bez zabezpieczenia, że właściciel sieci przesyłowych (monopolista) nie rozpocznie budowy własnych konkurencyjnych źródeł.

Co ciekawe, według naszych informacji budowa elektrociepłowni przez Dalkię ma być zaliczona przez prezydent Warszawy jako wypełnienie zobowiązania prywatyzacyjnego wobec miasta do inwestycji w system ciepłowniczy. Na odległość pachnie to skandalem, gdyż inwestycja Dalkii podniesie ceny ciepła w Warszawie i uderzy w PGNiG SA, który i tak nie ma lekko, ponosząc zawyżone koszty kontraktu jamalskiego (kontrakt przedłużony przez wicepremiera Waldemara Pawlaka w atmosferze skandalu) i borykając się z postępującą liberalizacją rynku gazu. Inwestycja Dalkii w Ursusie pokazuje całkowity brak koordynacji we władzach PO oraz pomiędzy władzami Warszawy a państwa.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (zarazem wiceszef PO) wspiera plany inwestycyjne Dalkii, pomimo że skutkują one wzrostem cen ciepła dla warszawiaków i uderzają w PGNiG Termika. PGNiG Termika, pośrednio nadzorowane przez ministra skarbu państwa, wynajmuje ekspertów, którzy mają za zadanie znaleźć sposoby na powstrzymanie inwestycji Dalkii. Syn prezydenta figuruje jako prokurent spółki, której działania wspierają inwestycje Dalkii poprzez osłabienie Energetyki Ursus. Ta z kolei upada, pomimo że wniosek o upadłość złożył podmiot niebędący wierzycielem. Plan zagospodarowania Ursusa wraz z budową elektrociepłowni Dalkii w pobliżu osiedli mieszkalnych zostaje uchwalony głosami PO, mimo że tańsze ciepło dla Ursusa można doprowadzić z zewnątrz, nie narażając mieszkańców na pyły, spaliny i hałas z elektrociepłowni Dalkii.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że 3 lipca bieżącego roku konsorcjum Celtic przekazało miastu Warszawa grunty i ulice. Miało to miejsce dwa dni przed uchwaleniem nowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podobne sytuacje były traktowane przez CBA jako korupcyjne.

Urszula Łoś, występująca w imieniu konsorcjum Celtic, pytana, czy nie obawia się negatywnego wydźwięku tej operacji, wyjaśniła: „Wręcz przeciwnie. Firma już znacznie wcześniej formalnie potwierdziła gotowość bezpłatnego przekazania na rzecz m.st. Warszawy terenów przeznaczonych w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego na funkcje społeczne. Działania pro publico bono, a tak jest w tym przypadku, trudno postrzegać negatywnie” – twierdzi.

Tekst Oryginalny

Komentarze

komentarzy